Projektowanie dobrego znaku graficznego jest procesem, w którym nie ma miejsca na pozorne działania lub na pójście drogą na skróty.

W proces projektowania nowego logo zaangażowany jest zazwyczaj wieloosobowy zespół, na wiele dni, tygodni, a czasem miesięcy. I żaden z członków zespołu nie zadowala się dniówką obliczoną według średniej krajowej, za wykonanie tak dużej pracy.

Są jednak sprytni amatorzy, którzy za niewielkie pieniądze sprzedają, tanie, zazwyczaj tandetne projekty dla niedoświadczonych klientów. Nie wspominając już o tych, którzy w chamski, ordynarny sposób zrzynają, nazywając to czerpaniem inspiracji.

Tak jak pielęgniarka nie jest w stanie wykonać operacji guza mózgu, tak samo początkujący, tani projektant nie jest w stanie stworzyć dobrej, przemyślanej pod wieloma aspektami, dojrzałej i spójnej identyfikacji. Nikomu przy zdrowych zmysłach nie przychodzi oddać się w ręce rzeczonej pielęgniarki, ale za to korzystanie z okazyjnych cen za usługi projektowe zaczyna być coraz bardziej powszechne. Już wiele osób i firm zapłaciło za swoją naiwność i krótkowzroczność. Okazało się, że poszukiwanie tanich okazji, było najbardziej nierozsądną decyzją w procesie zakładania firmy, bo dali się skusić na slogan „Najwyższa jakość za najniższą cenę”

Już mój dziadek, który studiował ekonomię u niemieckich profesorów narodowości żydowskiej, mawiał, że coś takiego nie istnieje. Nazywał to po prostu marketingowym oszustwem, dodając przy tym nieodmiennie, że jeśli ktoś ci coś oferuje za małe pieniądze lub, nie daj Boże, za darmo, to na pewno jest oszust, albo co najmniej nieudacznik. Niestety oddziaływanie tego marketingowego paskudztwa, codziennie przyciąga niedoświadczonych naiwniaków. Nie tylko duże miasta są usiane siecią specjalistycznych sklepów z zaopatrzeniem dla plastyków. Tak, tak – projektant, a zwłaszcza dobry projektant, powinien być, i zazwyczaj jest plastykiem. Grafikiem. Nie mylić z grafikiem komputerowym. W małych miastach, a czasem też na wioskach znajdzie się sklepik, albo chociaż stoisko w Gieesie, z blokami, farbami, pędzlami, czasem z podobraziami. I gdzie te tłumy szturmujące owe sklepy i stoiska, aby nazajutrz zapełnić galerie całego kraju, sztuką najwyższych lotów? Nie ma. Ale są za to posiadacze aparatów fotograficznych, którym śni się, że zdobywają Grand Prix w konkursie World Press Photo oraz, i tu powoli dochodzimy do celu, posiadacze komputerów. Różnych komputerów, różnej mocy, różnych producentów. Ale mających jedną wspólną właściwość. Zainstalowany, co najmniej jeden, program do obróbki grafiki wektorowej.

I na co liczą właściciele owych komputerów? Liczą na to, że w ciągu pięciu minut, bez odpowiedniego talentu, nie wspominając o latach nauki, a potem wieloletniego doświadczenia w profesjonalnych zespołach, zostaną zawodowymi projektantami. Pół biedy, kiedy taki ktoś jest głęboko wierzący, u nich cuda na porządku dziennym, ale co zrobić z pozostałymi? Nic. Po prostu w przypadku i jednych i drugich nie można liczyć na cud.

Cud podobny do tego jak wygrana w Lotto.

Potencjalny Kliencie graj w Lotto, a jeśli już wygrasz, stać Cię będzie na profesjonalistę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *